|
|
 |

Dlaczego odpowiedzialni hodowcy sterylizują swoje zwierzęta domowe?
Poniżej przedstawiam duży artykuł na temat sterylizacji (kastracji)
zwierząt domowych, który wyjaśnia moje własne odczucia na często
zadawane pytanie o słuszności sterylizowania zwierząt nie hodowlanych,
jak również mojej odpowiedzialności z punktu widzenia hodowcy. Poniżej
dodałam listę pozycji medycznych, z których możecie Państwo uzyskać
więcej informacji na temat wczesnej kastracji i sterylizacji.
Jestem głęboko przekonana, że duża większość czytelników kierujących
się wyłącznie dobrem kotów i innych zwierząt domowych, może czuć
się zaniepokojona tym artykułem i koncentrować się na szukaniu powodów
aby nie sterylizować zwierząt. Jest to bardzo często spotykane nastawienie,
które niewątpliwie utrudnia pracę nad opieką socjalną dla bezdomnych
kotów. Aktualny problem przeludnienia (kociej populacji) jest w
już wręcz haniebny i powiększanie jej w tej sytuacji poprzez kolejne
"niekontrolowane" narodziny kociąt jest z naszej strony dalece nieodpowiedzialne.
Po pierwsze, ponure liczby i fakty dobrze znane dla "kocich wybawców":
- Więcej niż 1000 zdrowych, przyjaznych kotów i kociąt jest codziennie
usypiane tylko i wyłącznie dla tego, ponieważ ich liczba przekracza
liczbę dostępnych dla nich domów i opiekunów. Wizyta u weterynarza
zaangażowanego w rozwiązywaniu następstw urodzin niechcianych kotów
i kociąt jest trzeźwiącym doświadczeniem. Ocenił, iż w niektórych
obszarach jest zabijanych ok. 80% kociąt.
- Liczne grono właścicieli przyjmuje kocięta, ponieważ czują się
"emocjonalnie szantażowani" przez właścicieli kociąt, którzy z determinacją
usiłują umieścić ich urodzone kocięta w nowych domach. Nierzadko,
po pewnym czasie dochodzą do wniosku, że nie chcą brać odpowiedzialności
za zwierzaka i większość takich kociąt zostaje odtrąconych. Nieliczne
przypadki trafiają do naprawdę ciepłych, kochających domów.
- Badania amerykańskie przeprowadzane w przytułkach (schroniskach)
dla zwierząt pokazują, że aż 50% adoptujących albo nie zdecydowało
się na sterylizację adoptowanego zwierzęcia, albo chcieli pozwolić
urodzić im jeden miot zanim zostaną wysterylizowane (umyślnie, przypadkowo,
lub "aby zobaczyć cud narodzin") wbrew podpisanej umowie, która
na nich nakłada obowiązek kastracji zwierzęcia.
- Wielu właścicieli - zagorzałych przeciwników sterylizacji, wierzy
że organizacje zajmujące się ratowaniem bezdomnych kotów automatycznie
wezmą od nich ich kocięta (które często nie mogą sprzedać, lub nie
mają ich komu dać). Organizacje są zwykle przepełnione i brakuje
im miejsc aby przyjmować nowe kocięta do schroniska czy przytułku,
a liczba domów chętnych do przyjęcia kociaka jest zwykle ograniczona.
Nawet, jeśli właściciele nalegają na posiadanie kociąt, zapewniając
iż oni znajdą dobre domy dla swoich kociąt, nadal istnieje realnie
ograniczona liczba rodzin, przyjaciół i kolegów chętnych do obdarowania
kociakiem.
- Nie wysterylizowane "naturalnie hodowane" koty są w większym stopniu
narażone na FeLV i zarażenie wirusem FIV (koci odpowiednik HIV).
Obydwa mogą być spowodowane ugryzieniami, włączając w to ukąszenia
samca w kark samicy podczas zachowań godowych, które mogą naruszyć
skórę. Sterylizacja zmniejsza prawdopodobieństwo konfliktów wewnętrznych
i eliminuje niekontrolowane parzenie zwierząt, znacznie zmniejszając
ryzyko FeLV i FIV. Nie ma żadnej szczepionki przeciwko FIV. Daleka
od zapewnienia zdrowego gatunku, "naturalna hodowla" w dobie rozwiniętej
cywilizacji sprawia, iż śmiertelne wirusy stają się rozpowszechnione.
- Dodatkowym ryzykiem dla nie wysterylizowanych kotek jest zwiększone
ryzyko chorób narządów rodnych: torbieli jajników, ropniaka macicy,
guzów na sutkach, uszczuplenia wapnia a także ryzyko komplikacji
porodowych.
Należy zauważyć, że każdy z hodowców kotów z rodowodem (nie chodzi
tutaj o koty rasowe, ale wszystkie koty zarejestrowane w kocich
organizacjach - koty domowe również) jest odpowiedzialny za każde
powołane na ten świat życie, ponieważ to on spowodował, że ono zaistniało.
To nie ogranicza się do znalezienia domów dla urodzonych kociąt,
ale zawiera szczegółową opiekę zdrowotną dla kociąt przed oddaniem
do nowych domów, gwarantującą w późniejszym czasie ich prawidłowy
rozwój bez nabytych chorób i obciążeń genetycznych. To gotowość,
aby przyjąć kociaka z powrotem, jeśli z jakiś powodów kocię nie
przyzwyczai się do nowego domu, to również gotowość do przeprowadzenia
eutanazji jeśli brak jest szans na poprawny rozwój kota oraz w razie
urodzeń z poważnymi wadami genetycznymi. Jak wielu przypadkowych
"hodowców" kociąt domowych jest w stanie nam to zagwarantować? Jak
wiele z kociąt domowych trafia do nowych domów zaszczepione i z
gwarancją, że będą się rozwijać prawidłowo? Nawet w przypadku, kiedy
przypadkowi "hodowcy" popularnie zwanych dachowców biorą za swoje
kocięta pieniądze, mało który zdecyduje się je zwrócić lub zastąpić
kociaka innym, jeśli sprzedany kotek posiadał dziedziczne problemy
zdrowotne. W przeciwieństwie do popularnej tezy, hodowcy rodowodowych
kotów rzadko kiedy osiągają zysk, który często zaledwie pokrywa
ich własne koszty utrzymania zwierząt w dobrym zdrowiu i formie.
Idąc dalej, odpowiedzialny, profesjonalny hodowca będzie nalegał,
aby nowy nabywca podpisał zobowiązanie dotyczące wysterylizowania
lub wykastrowania zakupionego kociaka - po to, by zapobiec dalszemu,
nie przemyślanemu rozmnażaniu i pojawieniu się niechcianych miotów,
którym będzie ciężko zapewnienie nowych domów. I nie chodzi tutaj
o powstrzymanie kupującego o stwarzanie konkurencji dla hodowcy,
czy wtrącanie się w biznes hodowcy, ale jest to część odpowiedzialności
jaka spoczywa na hodowcy i jaką czuje w stosunku do kociąt, które
sam powołał do życia, a także odpowiedzialności za populację wszystkich
kotów. Większość hodowców kotów z rodowodem nie chce aby kotki z
ich hodowli były nieprzemyślanie kryte lub trafiły do pseudo-hodowców,
którzy będą je bezlitośnie eksploatować. Nie chcą również, aby sprzedane
kocurki w wieku dojrzałym spłodziły niezliczoną liczbę kociąt, bacząc
na dostępność domów dla takich nieplanowanych potomków. Hodowcy
nierzadko podejmują decyzję o wycofaniu kotki z hodowli i sterylizacji,
jeśli dalsze ciąże mogłyby narazić ją na chorobę lub zagrożenie
życia. Koty, u których stwierdzono szkodliwy gen, również muszą
zostać wycofane z hodowli, aby zapobiec dalszemu niesieniu choroby
genetycznej - który z przypadkowych "hodowców" kotów domowych może
to samo zapewnić? Jak wielu takich hodowców jest świadomych, albo
chociaż wykazuje cień troski o genetyczne zdrowie swych własnych
kotów i ich dzieci - nawet w ich rozumieniu kontrolowanych urodzeniach?
Kontrolowany program hodowlany to taki, gdzie pochodzenie i genetyka
obojga rodziców są znane i w którym eliminowane z hodowli są osobniki
obciążone wadami genetycznymi.
I jeszcze mała refleksja...chociaż to my powinniśmy i chcemy czuć
się odpowiedzialni za nasze zwierzęta, często to właśnie one podejmują
decyzję za nas. Odczuwamy to zawsze, kiedy decydujemy się na sterylizację
kotki, bo nękana rują miałczy i nie daje nam spać, czy podejmujemy
postanowienie o kastracji bo kocurek znaczy terytorium. Mówimy sobie
"nigdy więcej szczeniąt" - bo pieski zniszczyły nam mieszkanie i
meble, a najgorsze doświadczenie to decyzja o sterylizacji nowej
kotki bo poprzednia dostała ropnego zapalenia macicy i odeszła na
drugą stronę tęczy. Tak się dzieje , kiedy zwierzęta muszą rozwiązywać
swoje problemy same, bo my, kierując się własnym egoizmem (chcę
mieć kocięta bo to takie ładniutkie, ale co się z nimi stanie gdy
urosną to już nie mój problem), niewiedzą, ignorancją, chęcią zysku,
a nierzadko zwykłym zaniedbaniem, nie potrafimy wziąć odpowiedzialności
za swoje zwierzęta.
Nie ignorujmy sygnałów natury. Popatrz na swojego kota zwiniętego
w kłębek na kolanach i we wiernie wpatrzone psie oczy - one bezgranicznie
Ci zaufały, nie zawiedź ich!
|